O mnie

Moje zdjęcie

Pasjonat Kolei, który pracuje w różnych branżach zarabiając na swoje wyjazdy :) Blog nie jest pisany pod względem komercyjnym oraz nie zawiera informacji o tanim podróżowaniu!!! . Żeby nie robić z tego kolejnego przewodnika, opisane wyjazdy są moimi własnymi odczuciami/przeżyciami, więc piszę według swojego uznania. W razie jakichkolwiek pytań, proszę pisać w komentarzach lub na fb chętnie pomogę..

niedziela, 25 czerwca 2017

Walia- Snowdon Mountain Railway

  Gdy pisałem w ubiegłym roku o mojej ostatniej imprezie kolejowej w Wielkiej Brytanii, myślałem że już nie będę miał więcej okazji do zwiedzania atrakcji kolejowych, a tymczasem kolejny rok siedzę w UK, więc wybrałem się po raz kolejny do Walii na przejażdżkę jedyną w tym kraju kolej zębatą. Snowdon Mountain Railway, o prześwicie toru 800 mm, powstała w 1896 roku, zaczyna swój bieg w miejscowości Llanberis, następnie wspina się  przez  zielone wzgórza parku i  po pokonaniu 7,5 km, kończy na szczycie Snowdon 1085 m.n.p.m. Kolej kursuje od połowy marca do końca października. Pociągi kursują codziennie co 30 minut od 8:30 do późnego popołudnia, obsługiwane są na przemian trakcją parową (37 funtów) , następnie dislem (26 funtów). Podczas mojej porannej wizyty panował spory ruch turystyczny. Niektórzy rozpoczynali swoje piesze wyprawy spod stacji, inni stali w kolejce do kasy, a ci którzy już nabyli bilety, delektowali się porannym złotym truckiem. Wszystkie bilety są z rezerwacją miejsca, najciekawszą miejscówką jest jazda w pierwszym rzędzie za osobą sterująca wagonikiem. Cała podróż na szczyt trwa godzinę, przez którą można obserwować piękno Walii. Na szczycie jest półgodzinny postój, następnie można zjechać z powrotem lub przejść się pieszo około 2,5 h - co też uczyniłem :) 

Stacja kolei zębatej w Llanberis
 Przygotowania parowozu 
 Widok z wagonu sterowniczego 
 Wspinaczka 

 Końcowa stacja góra Snowdon 1085 m.n.p.m
 Widok ze szczytu 



poniedziałek, 6 marca 2017

Harzer Schmalspur Bahnen - czyli wizyta w raju



 Kontynuując swój wyjazd ze Skandynawii, a dokładnie z Kopenhagi dotarłem do ostatniej zaplanowanej miejscowości Wernigerode leżącej w górach Harz  w środkowych Niemczech. Przyciągnęła mnie tutaj najdłuższa wąskotorówka obsługiwana parowozami w Europie. Kolej Harzer Schmalspur Bahnen liczy sobie 140 kilometrów szlaku, docierających do miejscowości Nordhausen, Quedlinburg, Wernigerode oraz na szczyt Brocken 1141 m.n.p.m. Swoją miejscówce na noclegi wybrałem w Wernigerode, gdzie znajduję się główna parowozownia HSB. Na miejsce dotarłem wieczorem, po wyjściu z dworca od razu rzuca się w oczy górujący nad miastem XII wieczny zamek. Kierowałem się do wcześniej zarezerwowanego noclegu, gdzie chciałem odpocząć od spania w hostelach i na końcu mojego wyjazdu spędzić trzy noce w dobrych warunkach, więc wybrałem apartament w Guesthausie. Na miejscu okazało się, że ów apartament jest dla mnie za niski i swoją wizytę zacząłem od kłótni z właścicielką obiektu, która na końcu rozmowy sobie odpuściła i zmniejszyła cena za noclegi. Olewając ten fakt, że muszę chodzić po mieszkaniu z opuszczoną głową, udałem się na nocny spacer po malowniczym miasteczku, które szybko ukoiło moje nerwy.  
Ratusz w Wernigerode
 Następny dzień rozpocząłem od porannej wizyty w HSB. Przed wejściem na stacje widnieje napis na ścianie "serdecznie witamy w parowozowym raju", nazwa bez wątpienia odwzorowała to co zobaczyłem. Kupiłem trzydniowy karnet ze 78 euro i ruszyłem pierwszym pociągiem na szczyt Brocken.


Poranny pociąg z Wernigerode do Brocken
Wnętrze wagonu
Wyjazd pociągu do Brocken po opuszczeniu stacji Drein Annen Hohne
Stacja Drei Annen Hohne oraz składy pociągów od lewej do Broken, pociąg specjany oraz wagon motorowy do Nordhausen Nord
Po pokonaniu wniesienia z 240 m n.p.m do 1141m.n.p.m dojechałem na miejsce, gdzie zastała mnie zmieć śnieżna. Silny wiatr, śnieg oraz zachmurzenie, uniemożliwiły mi dłuższą wizytę, więc  wyskoczyłem na minute z pociągu, żeby zrobić jakieś fotki i wróciłem z powrotem.
Stacja Brocken 1141m.n.p.m
Po powrocie, zwiedzałem miasto oraz okoliczny zamek, z którego można podziwiać panoramę miasta i okolic.

Neogotycki zamek z XII wieku

Centrum Wernigerode


Dzień zakończyłem na terenie parowozowni i fotografowaniu parowozów, gdzie odbywało się ich codzienne obrządzanie. Tutaj miałem kolejnego pecha. Podczas przestawiania statywu, wypiął mi się aparat, który zakończył  swój żywot. 

Obrządzanie parowozu-ostanie zdjęcie mojego aparatu
 Drugiego dnia objechałem resztę szlaków. Ostatniego dnia postanowiłem powrócić na górę Brocken. Przed wyjazdem w Wernigerode panowała deszczowa pogoda, lecz podczas jazdy pociągiem przebiliśmy się przez chmury i można powiedzieć, że znalazłem się  w raju. Piękny krajobraz, w którym z białego oceanu chmur wynurzały się pojedyncze szczyty gór, niebieskie niebo, słoneczko, wszytko pokryte świeżym śniegiem i jeszcze do tego przejeżdżający co godzinne pociąg z parowozem. Szkoda tylko, że nie miałem już aparatu i tylko mogłem robić zdjęcia z telefonu, których większa część nie zapisała się na kartę pamięci.
Stacja Brocken w pięknej zimowej aurze




 Podsumowując mój wyjazd był bardzo pechowy i kosztowny, lecz i tak zaliczam go do udanych. Na koniec dodam, że podczas opuszczenia mojego noclegu w Wernigerode zaczął padać marznący deszcz ze śniegiem, który spowodował mój upadek z bagażami i rozbiciem pamiątkowych kubków: )) hahaha.

wtorek, 14 lutego 2017

Koleją przez Skandynawie

  Finlandia-Szwecja-Norwegia-Dania 

 Nowy rok i nowe plany, które czekają na lepszy czas, ale póki co  praca, a jeżeli jest praca to należy się urlop,który wykorzystałem na odwiedzenie  Skandynawii. Swoją podróż rozpocząłem od wylotu norweskimi liniami z Londynu do Finlandii. Po zajęciu miejsca w samolocie od razu poczułem, że za chwilę będę w  lepszym miejscu :) Po trzech godzinach doleciałem do Helsinek. Z lotniska do centrum dojechałem autobusem w 40 minut. Zawitałem do hostelu i poszedłem zwiedzać miasto. Helsinki są dosyć małym miastem i jeden dzień w zupełności wystarczy aby zobaczyć ważniejsze miejsca/zabytki czyli Sobór Uspieński, Luterańska Katedra z XIX wieku oraz port morski. 
Katedra Luterańska 
Sobór Uspieński 
Droga do portu morskiego

 Wszytko ładnie pięknie, ale dla mnie najpiękniejszy był spokój jakim to miasto żyje.Oprócz słynnych zabytków wiedziałem, że Finlandia słynie z dobrej wódki, wikingów oraz najlepszych zespołów Black Metalowych na świecie. Zbliżał się piątkowy wieczór, więc skusiłem się na nocną wyprawę po klubach. W hostelu zaczerpnąłem informacji, gdzie mam się kierować oraz dołączył do mnie współlokator z Argentyny. Wyruszyliśmy najpierw do pubu, skąd dostaliśmy kolejne namiary na klub z muzyką black metal. W końcu dotarliśmy na miejsce i było pięknie. Świetna scena, zajebisty klimat,ludzie oraz muzyka.Tak mi się spodobało że zostałem do końca i wróciłem około 4 rano do hostelu. Ta noc minęła mi naprawdę szybko bo po 3 godzinach snu musiałem się zbierać na dworzec kolejowy aby złapać pociąg do Oulu, gdzie miałem mieć 8 minut na przesiadkę do Rovaniemi, w którym chciałem odwiedzić wioskę św Mikołaja. Odjazd pociągu był zaplanowany na 9:27 ,spokojnie zdążyłem, zająłem miejsce, minęło 15 minut od odjazdu i nadal stoję w miejscu.Po jakimś czasie zostaliśmy poinformowani, że z przyczyn technicznych odjazd pociągu się opóźni. Dochodziła godzina 12 następny pociąg do Oulu miał być o 12:27 więc zrezygnowałem z dalszego oczekiwania i poszedłem coś zjeść. Oczywiście po chwili pociąg odjechał, ale to już nie miało większego znaczenia. Po obiedzie zająłem miejsce w kolejnym składzie,który odjechał punktualnie :) 
Dworzec kolejowy z 1860 roku - Helsinki Central

Pociąg Allegro relacji Helsinki-St.Petersburg ( 4h 27min )
Pociąg z piętrowymi wagonami relacji Helsinki-Oulu
Moje rosnące opóźnienie zmieniające się co 15 minut
Wnętrze wagonu piętrowego
 Do  Oulu dojechałem z godzinnym opóźnieniem, po czym kolejną godzinę czekałem na opóźniony pociąg do mojej dzisiejszej miejscowości Rovaniemi. Na miejsce dotarłem o godzinie 22,czyli pięć godzin później niż planowałem.Miałem tutaj tylko jeden nocleg, więc o wiosce Św. Mikołaju mogłem pomarzyć. Na miejscu zastała mnie śnieżyca z 15 stopniowym mrozem. Od razu ze stacji skierowałem się do hotelu aby odpocząć po nie udanym dniu. 
Stacja Rovaniemi -Laponia
Poranny pociąg do Oulu 
 Kolejnego poranka czekała mnie przeprawa do Szwecji, więc najpierw pociągiem do miejscowości Kemi, następnie autobusem do przygranicznej miejscowości Haparanda, gdzie jest zmiana czasu o godzinę wstecz i kolejnym autobusem do dzisiejszego celu- Lulea. Na całym przejeździe obowiązywał bilet Interrail, wiec odbyło się bez dodatkowych opłat. 
Stacja Kemi 

Stacja Lulea
 Do miasta Lulea dotarłem wieczorem, przeszedł się głównym deptakiem i odwiedziłem stare miasto oraz dworzec kolejowy. Miasteczko jest bardzo sympatyczne i spokojne w sam raz na jednodniowy odpoczynek.   Po kolacji ładowałem energie w najgorszym hostelu w jakim się do tej pory znalazłem-" Citysleep"-nikomu nie polecam, nawet największemu wrogowi. 
Deptak w mieście Lulea  
Kościół katerdralny
Lulea o poranku
 Dziś czekał mnie przejazd najpiękniejszym szlakiem kolejowym w Skandynawii, czyli do miejscowości Narvik, w której chciałem zaobserwować zorzę polarną. Na dworcu w Lulea zjawiłem się pół godziny przed odjazdem. Na stacji stał jakiś skład z  lokomotywą oraz jednym wagonem drugiej klasy i drugim-restauracyjnym. Ja oczekiwałem na swój pociąg, który jak słyszałem, słynie z ogromnej frekwencji. Dochodziła godzina 10, na stacji pojawiła się parka Azjatów, która tak ja czekała na pociąg do Narvik. Po chwili wychodzi z podstawionego składu obsługa pociągu, która nam oznajmiła, że to jest skład do Narvik :) Ku mojemu i ich zdziwieniu odjechaliśmy w ekipie 3 osobowej punktualnie o 10:00. 


Pociąg relacji Lulea-Narvik ( 7h 45min )
Wnętrze wagonu
Po 30-stu minutach podróży dojechaliśmy do miejscowości Boden, gdzie  skład się napełnił nowymi pasażerami. Tego dnia miałem piękną zimową pogodę, więc widoki zza okna dodawały uroku całej podróży. O tej porze roku dzień trwa niecałe 3 godziny, więc za wiele się nie zobaczy.
Widok zza okna pociągu 

Postój na stacji Murjek 

                                                                             Zachód słońca w okolicach godziny 13 

Stacja Kiruna 

Stacja Kiruna pomnik budowniczych linii do Narviku
 Cała jazda odbyła się bez żadnych problemów i o czasie dojechałem do najbardziej wysuniętej na północ stacji kolejowej Narvik w Norwegii. Na miejscu lekki mróz oraz śnieg. Ze względu, że miałem spędzić tutaj trzy dni rozpakowałem się i oporządziłem, następnie ruszyłem na miasto. Pod wieczór miejscowość utonęła w gęstej mgle. Kolejnego dnia przyszła odwilż, cały dzień padał deszcz, chodniki pokryły się lodem z topniejącego śniegu więc nie było specjalnie jak chodzić i większość dnia spędziłem z kolejną grupką Azjatów w hostelu.Drugiego dnia pogoda się nie zmieniała, nawet się jeszcze bardziej ociepliło.  Ostatniego dnia pożegnałem swoich  hostelowych znajomych i w deszczowej aurze udałem się na dworzec kolejowy, gdzie miałem mieć o godzinie 11:00 pociąg do miejscowości Boden, następnie pół godziny na przesiadkę w nocny pociąg do Stockholmu. I kolejnych komplikacji ciąg dalszy. Na stacji został podstawiony autobus za pociąg, w którym po zjajęciu miejsca i zamknięciu drzwi kierowca odebrał telefon z informacją, że jednak pojedzie pociąg. Więc wróciłem na peron i po godzinie został podstawiony skaład do Boden. Widoki zza okna na pewno by były piękne, ponieważ szlak prowadzi wzdłuż fiordów, lecz inną porą roku.
Stacja Narvik



Pomnik parowozu, który jako pierwszy dotarł w 1900 roku do stacji Narvik

Zastępcza komunikacja do stacji Kiruna 


Stacja Boden Central i expresowa przesiadka 
 Na szczęście do Stockholmu dojechałem punktualnie o 6:19, hostel miałem dopiero od godziny 13, więc zostawiłem duży plecak w skrzynce na bagaże i pojechałem do pobliskiej miejscowości Eskilstuna.
Dworzec kolejowy Stockholm Cental - największy dworzec w Skandynawii 
Hol dworca 
Pociąg realcji Stockholm-Eskilstuna 
Ratusz Eskilstuna 

Dworzec kolejowy Eskilstuna 

Po zwiedzeniu miasteczka powróciłem do stolicy Szwecji i zacząłem zwiedzanie miasta


 Stare miasto jest bardzo klimatyczne,imponujące i robiące ogromne wrażenie, szczególnie nocą. Czasami kojarzyło mi się z Pragą




Zamek Królewski w Stockholmie 
Riksdagshuset- siedziba szwedzkiego parlamentu 
Dworzec kolejowy Stockholm
Rano opuściłem stolicę  Szwecji kierując się do Kopenhagi (5h 11min)
Wnętrze pociągu relacji Stockholm-Kopenhaga 
Mój pociąg na stacji Kopenhaga
 Po dotarciu do stolicy Danii udałem się do pobliskiego hostelu. Dzielnica, w której się mieścił bardzo mi przypominała zapyziałe dzielnice Wrocławia. Ale po drugiej stronie dworca zaczyna się bardziej cywilizowana strona miasta czyli zatłoczony deptak prowadzący przez stare miasto do portu Nyhavn. Na miejscu masa pubów,restauracji oraz klubów. Ciekawe miasto, w którym można  poszaleć oraz się wyciszyć. Skoda że spędziłem tutaj tylko jedną.
Stacja Kopenhaga
Deptak starego miasta w Kopenhadze 


Port Nyhavn 
Malownicze budynki z XVII i XVIII wieku w porcie Nyhavn

Stacja Kopenhaga o poranku
Wnętrze dworca kolejowego
O poranku pożegnałem się z Kopenhagą jadąc najbrzydszym pociągiem jakim kiedykolwiek jechałem relacji Kopenhaga-Hamburg. Dzisiaj się kierowałem do Niemiec,a dokładniej do miejscowości Wernigerode, aby odwiedzić kolej wąskotorową w górach Harz. Dojechałem bez problemów ale to nie oznaczało, że pech mnie opuścił. 
IC relacji Kopenhaga-Hamburg 
Wnętrze pociągu
Szynobus do stacji Wernigerode
 ...o dalszej podróży i pechowym losie napisze w kolejnym poście